wtorek, 31 marca 2009

Po-weekendowo, po-zytywnie, po-czasie troche ...

Fakt, zaniedbalem sie bardzo ostatnio, za co przeprosic pownienem...
Miniony weekend byl mega-multi-simpatiko because of...



;)


A wiosna u nas pelna geba. Dzis w porze lanczu wyskoczylem na miasto, znalazlem wolna lawke w parku nad woda i... tak, godzine lezalem na sloncu ;) 

Nowe mega wymiatajace sluchawki na uszach, zapach wiosny, slonce i przyjemny wiatr. Zapomnialem, ze jestem w pracy :)

środa, 25 marca 2009

Gorace riddimy i ogien w sercu od rana...



Tak tak... po nocy zawsze przychodzi dzien. Piekne slonce za oknem, lekki mroz a w sluchawkach gorace jamajskie rytmy rodem z kraju Polan ;)
Vavamuffin, Habakuk i Jamal... oh yeah, to bedzie mily dzien jak spiewal Les Claypool z Primusa ;)


W drodze do pracy:









niedziela, 22 marca 2009

Saltsjöbaden...

...czyli w poszukiwaniu wiosny. Jak rzeklem, ruszylem dnia wczorajszego swoje 4 litery za miasto.  Pierwszy dzien wiosny przywital mnie nadzwyczaj ladna pogoda a to co zobaczylem na miejscu przeroslo moje oczekiwania. Zobaczcie sami :)


piątek, 20 marca 2009

Z lunchu...

...wlasnie wrocilem. Byl to lunch dosc nietypowy, poniewaz nie zawieral jedzenia. No, chyba ze zaliczymy do posilku kilka lykow czystego powietrza. Za to zrobilem rundke wokol starowki, dokumentujac swe kroki kilkoma szybkimi telefonowymi fotkami. Enjoy ;)







Wiosna...

...nadchodzi zdecydowanym krokiem i nawet w Szwecji juz ja widac :) Dni i wieczory wyglada coraz bardziej kolorowo...


Dlatego wpadlem na szatanski pomysl wybrania sie jutro na maly wypad za miasto. Plan jest prosty... wstac rano, wrzucic do plecaka 2 kanapki, herbate w moim mega taktyczno-survivalowym termosie, odrobine % w piersiowke i w droge... 10 min metrem do centrum, przesiadka w pociag podmiejski i po 30 minutach mam nadzieje cieszyc wzrok widoczkiem jak ponizej :)


Foto by Dimitri.C
Wiecej zdjec Saltsjöbaden bo tam wlasnie sie wybieram, zmiescil Dimitri na swoim flickerze. Polecam ;) 

Balaganiarz...

...ze mnie jest niewaski. Troche pomieszalem - o wtorku napisalem w srode a o weekendzie napisze dzis. O minionym weekendzie :)

W skrocie... dzieki przyjaciolom byl wyjatkowo udany :) Andy i Ula - dzieki! Juz wy wiecie za co :) 
"Trudno, co zrobic...", "Andy, znasz ta firme?" :)

Czekam na kolejne weekendowe melanzowanie!





środa, 18 marca 2009

St. Patrick's Day

Z malym opoznieniem... wpis wczorajszy robie. Mialem jakis problem z uploadem danych bezposrednio z miejsca zdarzen...

17 marca, St. Patrick's Day.
Nie było innej opcji, jak uczcić to odrobiną napoju bogów... Tym bardziej, ze dla mnie smutna to data. Ale nie o tym chciałem... Niedaleko od mojego domu, przy małym, bardzo-klimatycznym- w-laweczki-i-fontannę-wyposazonym rynku, jest całkiem sympatyczny pub w 
wyspiarskim klimacie. Dick Turpin sie zowie. Skierowałem dziś tam właśnie swoje kroki. Prosto z pracy. Klimat bardzo bardzo przyjemny. Fajne wnętrze, muza w porządku - nie 
inwazyjna. W tej chwili saczy sie z glosnikow leniwie i nostalgicznie Coldplay. Widzę ze jedzonko bardzo przyzwoite - jak na dobry pub przystało, serwują. W sensie - cena bardzo rozsądna, zapach zniewalajacy, wyglad prosty i "smakowy" jak by to Czesio określił, 
porcje odpowiednie. Następnym razem sproboje. Generalnie bardzo sie cieszę, ze znalazłem to miejsce. Dobrze wiedzieć że mogę tu zawsze wstąpić w drodze do domu po ciężkim dniu i złapać trochę oddechu. A co najważniejsze, po 3 wizycie czuję sie tu już jak u siebie. Jest bezpiecznie. Ten sam barman, te same, roznego wieku, plci i ras twarze. Chyba niedługo tez stanę sie jednym że stałych elementów wystroju wnętrza.... Jak staruszka, która widzę 3 raz. Wypija małego Guinessa, zdejmuje płaszcz z wieszaka i postukujac w podłogę parasolka, wychodzi z uśmiechem na twarzy. Albo koles z kolorowymi włosami pijacy codziennie piwo 
siedząc na krześle pod telewizorem, śledząc uważnie mecz hokeja. Czy dwie azjatki probujace jak co wieczor szczęścia w starciu z jednorekim bandyta. Może kiedyś im sie poszczesci i sypna sie talary jak u AbraDaba? Trzymam szczerze kciuki.
Ale kończę przynudzanie, wszak nie po to tu przyszedłem....


[jakiś czas później]

1. Guiness... bo bardzo miło kojarzy mi sie z niesamowitym wypadem do 
Dublina, bo bardzo, bardzo go lubię 
2. Staropramen... bo przypomina mi pewna fajna myśliwska knajpe w W-wie, bo jest z Czech a Czechy lubię.
3. Kilkenny... bo z Irlandii - wyspy zielonej jest, bo.. bo pasuje na nr. 3
4.. Falcon... bo zaczynam go lubić, bo jest ze Szwecji
5. Heineken... bo ubiegłoroczny Open'er Festival, bo... bo Vavamuffin, bo Gentleman, bo... Buu...

...idę do domu....



poniedziałek, 16 marca 2009

Sa takie dni...

...kiedy czlowiek chcialby sie nie obudzic...

piątek, 13 marca 2009

No postarzalem sie troche...

...i wszedlem w wiek "Chrystusowy" ;) Dzien urodzin nie zapowiadal sie wyjatkowo. Ciezki dzien w pracy i zero planow na wieczor. Jedynie maile z zyczeniami od przyjaciol powodowaly co jakis czas banana na mojej twarzy ;) Swoje kroki prosto z biura skierowalem do pobliskiej knajpki. Saczac piwo odebralem kika milych smsow od mamy i przyjaciol oraz telefon od bylego szefa a obecnego dobrego kumpla (Konrad, pozdrawiam!;) A wiec  telefon + procenty wplynely pozytywnie na moje samopoczucie. Pol godz pozniej, telofon znow zaspiewal "drink drink";) i oto Szymon - Ziom z Polski mieszkajacy obecnie w STHLM zameldowal o swojej obecnosci pod moim domem w towarzystwie dobrej zimnej polskiej czystej :D Troche pozniej dolaczyla do nas kolejna rodaczka Aneta... i... bylo calkiem wesolo ;) Dzieki Wam ogromne!

środa, 11 marca 2009

wtorek, 10 marca 2009

Dzien kolejny minal...

Poniedzialek minal bez wiekszych fajerwerkow. Dzien jak codzien.
W nocy calkiem niezle sypnelo... wiec sluchalem jak snieg pada...






poniedziałek, 9 marca 2009

...i po weekendzie...

Zmeczony, ale bardzo zadowolony ide spac...
Dobrze jest spotkac sie z przyjaciolmi po ponadmiesiecznej przerwie :)

A na dobranoc... przypomnial mi sie stary dobry kwasny Plastikman ;)




piątek, 6 marca 2009

Weekend :)

No, poraz zbierac graty i uciekac z pracy... w koncu piatek, weekedu poczatek!
No to milego wszystkim... bawcie sie dobrze ;)




Heh..

Fajnej rzeczy dowiedzialem sie wlasnie przed chwila. Otoz nie potrzebuje zadnego zwolnienia, usprawiedliwienia, oswiadczenia... od lekarza, policjanta, ksiedza czy piekarza ;) jesli jestem chory i nie zamierzam siedziec w domu dluzej niz tydzien. Po prostu dzwonie do szefa, informuje o swojej niedyspozycji i okreslam mniej wiecej kiedy mam zamiar pojawic sie w pracy. Ciekawe ciekawe... 

Tunnelbana

Jeszcze moze slow pare o porzadku w srodkach komunikacji miejskiej. O tym, ze jest czysto i zgodnie z rozkladem jazdy wspominac pewnie nie musze. W kazdym razie ciekawie wyglada wsiadanie/wysiadanie do metra/pociagu/autobusu. Nie wszyscy na raz, hurra i po trupach. Metro podjezdza, ludzie ustawiaja sie grzecznie w kolejkach  do kazdych drzwi, robiac oczywiscie miejsce dla wysiadajacych. Nikt sie nie przepycha, kazdy zdazy wsiac, bo kierowca czy inny konduktor wysiada za kazdym razem i bacznym okiem kontroluje czy wszyscy bezpiecznie wpakowali sie do wagonow. Acha... podczas wsiadania i w srodku, raczej nie funkcjonuje znana nam zasada ustepowanie kobietom przez facetow. Wczoraj ustapilem miejsce starszej kobiecinie... no i tak troche dziwnie sie na mnie patrzyla, chociaz zalapawszy o co chodzi, usmiechnela sie promieniscie i podziekowala. To byl chyba mily szok dla niej. Bedzie miala o czym opowiadac sasiadkom ;p

Podobny porzadek dziala na wszelkich schodach i chodnikach  ruchomych. Ci ktorzy pozwalaja poniesc sie maszynie, stoja rowno z prawej strony, robic miejsce dla spieszacych sie, biegnacych, gnajacych...




Photo shooting

Oprocz siedzenia w biurze z nosem w monitorze i mniej lub bardziej udanych prob ogarniecia layoutow w Adobe CS3, do moich obowiazkow nalezy organizowanie i koordynowanie photo shootingow... czyli sesji foto mowiac bardziej zrozumiale ;) Bywa smiesznie. Co ja mowie... zawsze jest smiesznie ;) Najczesciej w jakims studiu, ale wcale nierzadko zdazaja sie sesje wyjazdowe. Z ostatnich warto wspomniec o Minorce, RPA, Laponii, Lazurowym wybrzezu... Polsce :) Moze i mi trafi sie za jakis czas jakies mile miejsce? ;) We will see... 
Poki co, zwiedzam miejscowe, wielkie, industrialne w klimacie studia.










Office space...

O swoim miejscu pracy juz cos tam wspominalem. Nadal mi sie podoba ;) A wyglada mniej wiecej tak jak ponizej...







Fotki robine w porze lunchu, czyli ok 12.00 W tym mniej wiecej czasie na ok godzine biuro pustoszeje. Tylko ci, ktorzy naprawde musza, zostaja przy biurkach. Reszta idzie na miasto okupowac pobliskie knajpki i kafeje, czesc siedzi w firmowej kantynie, robi zakupy na miescie, spaceruje albo idzie do sasiedniego fitness klubu spalic troche kalorii. Tak tak... :)
Acha... wiekszosc wklejanych fotek bedzie pewnie z telefonu, bo na codzien nie smigam po miescie z aparatem. Jakosc bedzie wiec mocno srednia, chociaz stary iPhone nawet daje rade ;)


Gibbon's night...

ee... hmmm... to ja moze napisze cos rano ;)

czwartek, 5 marca 2009




W drodze do pracy...



A tak widza moje miejsce na ziemi Marsjanie... 

Kilka szybkich przemyslen z rana ;)
Rowery... Szwedzi je uwielbiaja. Jezdza przez caly rok, wszedzie gdzie sie da - do szkoly, pracy, na zakupy. Przy kazdej stacji metra jest spory parking rowerowy. Ale uwaga - nie uswiadczysz tam hi-endowych bicykli z osprzetem Deore XTR i widelcem Rockshox'a. Raczej przecietne, odrapane wysluzone i proste dwukolowce. Niestety kradna :(
W kazdym razie sciezek rowerowych bez liku - gdzie nie spojrzysz tam znaki drogowe dla rowerzystow. Cale misto pokryte jest siatka sciezek. Na przedmiesciach i za miastem przygotowane sa specjalne trasy do cross country, dirtu, down hillu itp. O roznym stopniu trudnosci. Dla zjazdowcow sa specjalne gorki z wyciagami podobnymi do orczyka, coby sie nie przemeczac przy podjazdach ;) No tu sie naprawde popisali... 
Trzaskam drzwiami, wskakuje w metro i po 10 min mam taki krajobraz...