piątek, 6 marca 2009
Heh..
Fajnej rzeczy dowiedzialem sie wlasnie przed chwila. Otoz nie potrzebuje zadnego zwolnienia, usprawiedliwienia, oswiadczenia... od lekarza, policjanta, ksiedza czy piekarza ;) jesli jestem chory i nie zamierzam siedziec w domu dluzej niz tydzien. Po prostu dzwonie do szefa, informuje o swojej niedyspozycji i okreslam mniej wiecej kiedy mam zamiar pojawic sie w pracy. Ciekawe ciekawe...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Nie ma to jak socjalistyczny kraj...
OdpowiedzUsuń/na city w Londynie ten sam uklad. O ile pojawisz sie do 5-6 dni i sensownie wytlumaczysz swoja niedyspozycje, nikt nie bedzie robil ci problemow./
OdpowiedzUsuńHuh wypasik :)
OdpowiedzUsuńja j...e :)
OdpowiedzUsuń