piątek, 6 marca 2009

Heh..

Fajnej rzeczy dowiedzialem sie wlasnie przed chwila. Otoz nie potrzebuje zadnego zwolnienia, usprawiedliwienia, oswiadczenia... od lekarza, policjanta, ksiedza czy piekarza ;) jesli jestem chory i nie zamierzam siedziec w domu dluzej niz tydzien. Po prostu dzwonie do szefa, informuje o swojej niedyspozycji i okreslam mniej wiecej kiedy mam zamiar pojawic sie w pracy. Ciekawe ciekawe... 

4 komentarze:

  1. Nie ma to jak socjalistyczny kraj...

    OdpowiedzUsuń
  2. /na city w Londynie ten sam uklad. O ile pojawisz sie do 5-6 dni i sensownie wytlumaczysz swoja niedyspozycje, nikt nie bedzie robil ci problemow./

    OdpowiedzUsuń
  3. Huh wypasik :)

    OdpowiedzUsuń